|
Strona główna
|
Antygona (18)
Wszyscy mi tu piszą, że popełniłam jakiś błąd.
Boże, gdyby to było takie proste.
Gdybym popełniła jakiś błąd, to mogłabym go naprawić. Przeprosić, wybłagać, obiecać poprawę w przyszłości.
Ale właśnie o to chodzi, że to nie błąd....
Była taki film z Woody Allenem - "Wszyscy mówią: Kocham Cię."
Allenowi podoba się w nim pewna dziewczyna, a przypadkiem ma kontakt z jej pschoterapeutką i dowiaduje się o niej wielu
szczegółów. Dowiaduje się, że lubi biegać, że lubi staroświeckie rzeczy itp. Więc podrywa ją. Niby przypadkiem
spotyka na joggingu, wynajmuje staroświeckie mieszkanie, a ponieważ jest pisarzem, kupuje starą maszynę do pisania
i na niej pisze. Wszystko udaje się wspaniale, dziewczyna jest zauroczona. Sęk w tym, że sam Allen nie lubi
staroświeckich rzeczy, w życiu nie pisał na maszynie, bo od zawsze używa komputera. Nie lubi też biegać!
To udawanie wkurza go coraz bardziej i w końcu rzuca Julię Roberts, mimo że taka piękna i w nim zauroczona.
Ja zrobiłam głupstwa ani błędu. Zrobiłam to, co musiałam zrobić i to właśnie jest najgorsze.
Monogamiczne, unormowane, grzeczne, bezpieczne i nie odbiegające od standardu związki są nie dla mnie.
Nie nadaję się też na opiekunkę ani matkę. Po prostu męczyłam się coraz bardziej. Mogłabym oczywiście,
wytrzymać dużej, może i nawet całe życie. Nie takie rzeczy ludzie wytrzymują.
Ale czy jest sens być razem po to żeby "wytrzymywać" ? No nie, nie ma!
Musiałam to zakończyć. A że zrobiłam to z hukiem... co za różnica, chyba nawet lepiej tak, niż cedzić po kawałku.
Zresztą, Wisienka i tak pisze do mnie jakieś sms-y, na które twardo nie odpowiadam, mimo, że....
...mimo że serce mi się kraje, po prostu...
neurotomania 2009-09-16 23:02:01
skomentuj (18)
|
|