Strona główna

Dlaczego ludzie piszą blogi

(6) Właściwie - nie wiadomo. Szukają wsparcia? Dają upust swojemu narcyzmowi? Powodów można by znaleźć wiele.
Jeżeli chodzi o mój blog, to pewne jest jedno. Kiedyś po prostu podobało mi się to, co pisałam. Po napisaniu notki czułam, że zrobiłam coś fajnego. Że napisałam coś ciekawego. Teraz już od dłuższego czasu nie miałam ani śladu takiego uczucia.
Nie do końca rozumiem, czemu tak jest. Moje życie nie jest aż tak nudne. Z Wisienką przeżywamy romans przy którym blednie Przeminęło z Wiatrem. To co robię na giełdzie, to czysta adrenalina i horror przy którym chowa się Terminator 1, 2, 3 i 4.  Ale jakoś ani nie mam ochoty o tym pisać, ani, gdy już się zmuszę do napisania, to zupełnie mi się nie podoba to co napisałam... 
Buddyjski odpowiednik 'memento mori' brzmi - rodzimy się, by umrzeć, przywiązujemy się do ludzi po to, aby ich porzucić, gromadzimy dobra po to, aby je utracić. I piszemy blogi wiedząc, że kiedyś tę pisaninę trzeba będzie zakończyć.
No i mój blog umiera spokojną, naturalną śmiercią.
Z kronikarskiej rzetelności napiszę, że z Wisienką znów jesteśmy razem. Nie było żadnego godzenia się ani scen. Po prostu przyszła do mnie któregoś dnia, a ja ją wpuściłam. Żadnych przeprosin ani wyjaśnień. I tak wzruszenie mnie zatykało. Może to i prawda, że wcale jej nie kocham, jak sama siebie przekonuję. Ale bardzo możliwe jest też, że nigdy nikogo mocniej nie będę w stanie pokochać, niż właśnie ją.
Powoli pochłania mnie mój nowy projekt. Na razie ma status szalonego. Ale....
Chcę rzucić pracę. Sprzedać mieszkanie i przenieść się w jakieś podgórskie okolice. Utrzymywać sie z gry na giełdzie i z oszczędności, które mi narosły i z którymi nie mam co robić. Poza tym, chcę być pasożytem społecznym. Chcę kupić jakiś kawałek ziemi, żeby przejść na KRUS i na dodatek dostawać unijne dopłaty (podobno wystarczy nasadzić jakiś kawałek ziemi włoskimi orzechami i można sobie spokojnie żyć z tych dopłat nic nie robiąc, dopóki te orzechy nie wyrosną). Zresztą, jakoś nie bardzo się boję biedy na starość. Bardziej się boję, że już niedługo będę już stara i zniszczona, a całą młodość przechlapię przy klawiaturze.
Może ktoś coś praktycznego mi doradzi?

neurotomania 2009-10-25 15:36:20
skomentuj (6)