|
Strona główna
|
Grubasek i morze łez (4)
(Uwaga - ten artykuł piszę będąc w ciężkim szoku).
Umieranie wygląda zadziwiająco podobnie. Nieważne, czy umiera staruszek, młoda dziewczyna czy mały kilkutygodniowy kotek. Zaczyna się łagodnie, ot, mniejsza żwawość, jakby większy spokój. Z dnia na dzień narastający spokój, a właściwie apatia. Jeszcze stać na jakieś chwilowe zrywy, krzyki, nawet gwałtowne, ale już coraz rzadziej. A potem idzie szybciej. Wychudzenie, oczy coraz mętniejsze. Coraz mniej siły, coraz mniej kontaktu, coraz większa niechęć, coraz większa potrzeba czyjegoś ciepła, wszystko jedno czyjego. A na końcu już tylko odruchy, nieprzytomny z bólu wzrok.
Jeden z moich kotków odszedł właśnie za tęczową bramę. Śliczny rozkoszny Grubasek, z którego pod koniec zrobił się szkielecik obciągnięty futerkiem. Męczył się tydzień, szpikowany niepotrzebnie zastrzykami, kroplowkami, wpychanym na siłę jedzonkiem, które w bólu wymiotował piszcząc żałośnie.
Pożegnałam już w życiu kilka bardzo bliskich osób, w tym niektóre będąc praktycznie do samego końca. Ale po żadnej z nich nie płakałam tam mocno i rozpaczliwie. Tak naprawdę to nigdy nawet w połowie tak nie płakalam. Nie wiem, czy to dlatego, że to ja własnoręcznie parę tygodni temu przecinałam Grubaskowi pępowinę, czy może dlatego, że był tak rozkosznie niewinny i łagodny, od samego początku delikatniejszy od reszty czwórki. Nigdy nie drapał ani nie gryzł, zawsze starał się chować pazurki a gdy gryzł, to tak delikatnie jakby pieścił. Mocno ugryzł dopiero pana weterynarza.
Wczoraj rano, gdy miał jeszcze siłę ustać na nogach, kilka razy wychodził z pudełka w którym leżał i starał się zagrzebać i ukryć w jakimś kąciku. Potem dostał zastrzyki, oczywiście szarpanina i ostatnie krzyki bólu, a po tej szarpaninie nie miał już siły na nic.... Dziś chciałam go uśpić, ale nie zdążyłam. Jego serduszko przestało bić w momencie, gdy dzwoniłam aby się umówić w przychodni. Grubasek oszczędził mi jazdy we łzach w tym okropnym upale.
Bo to był bardzo miły kotek i nie chciał nigdy robić kłopotu.
Żegnaj, Grubasku.
Życie nie jest sprawiedliwe.
Największe nawet szczęście zawsze jest dość płytkie, krótkie i ulotne. Ale rozpacz, o,.... rozpacz, szanowni państwo, ta potrafi być wielka, olbrzymia i całkowicie bez dna.
neurotomania 2010-06-06 18:07:38
skomentuj (4)
|
|