|
Strona główna
|
Pułapka (16)
To co napisałaś, Anka, jest autentycznie wstrząsające.
I to pomimo, że właściwie to nihil novi, Twój przypadek to coś, z czym stykamy się na co dzień.
Ale za każdym razem to wstrząsa.
Zazwyczaj problem, tak jak ja go widziałam, to związki. Dziewczyna i chłopak są ze sobą, bo dziewczyna jest ładna i... to jest główne spoiwo związku. Lata (albo tylko tygodnie) mijają, a spoiwo dramatycznie nie wytrzymuje próby czasu. I kobiety stają na uszach i rzęsach, aby wykrzesać z siebie to, co kręciło faceta na początku, i z każdym rokiem jest to coraz trudniejsze i coraz bardziej beznadziejne. Nie potrafią nabrać zaufania do tego, że facet pokocha je za to, że są dobre, inteligentne, opiekuńcze - nie potrafią przenieść związku na inny wymiar. I przegrywają, bo urodą nie mają szans konkurować ze świeżo wykluwającymi się dziewuszkami...
Jak myślicie, jakie obroty generuje przemysł kosmetyczny, spa, solarki i chirurgii plastycznej? To jeden z największych przemysłów na świecie, większy od samochodowego...
Ale nie myślałam o tym dotychczas w ten sposób - że to może być w sumie niezależne od związku. Że może być aż tak jak u Anki - skoro nie jestem młoda i piękna - to nie jestem już ja! Boże!
Ale przecież - oczywiście! Skoro kultura wymaga od kobiet, aby były przede wszystkim piękne... Skoro media pisząc o kobietach, nieważne czy są to modelki, sportsmenki, bizneswomenki czy królowe - i tak zawsze piszą o ich urodzie, i to na pierwszym miejscu...
I strasznie współczuję Ance. Wielkie lamenty urządza się nad Beethovenem, że taki kompozytor i ogłuchł. A przecież to samo przeżywa miliardy kobiet. Są młode, piękne, kuszące, i.... więdną.
Na całe moje szczęście - dla mnie moja uroda była od początku czymś obcym i niezrozumiałym, i od początku nastawiona byłam do niej raczej niechętnie. Nauczyłam się z niej korzystać tak, jak człowiek uczy się obcego języka. Nawet gdy już się nim umiesz porozumiewiać, to i tak jest obcy. Poezji i ironii w nim nie poczujesz, nawet jeśli rozumiesz z grubsza, o co chodzi.
Zresztą, ja zawsze bardzo chętnie ubierałam się w stare wymięte ciuchy, wszelki makijaż był/jest dla mnie równie /bez/sensowny jak grabienie liści w listopadzie i w ogóle najfajniej czułam/czuję się wyglądając całkowicie aseksualnie, nie zwracając na siebie żadnej uwagi. Uwagę lubię zwracać gdy opowiadam celny dowcip, błyskotliwie odparowuję czyjś atak, albo robię coś niekonwencjonalnego i kontrkulturowego. Natomiast gdy interesowano się moją urodą, zawsze czułam przede wszystkim skrępowanie i niechęć, satysfakcji - niewiele.
Więc gdy teraz uroda przemija, to żal jest niewielki, a jest też i ulga. Bo moje 'ja' nigdy nie było piękne. Chociaż młode - tak.... i dlatego starości i niedołęstwa nie będę chyba w stanie stolerować.
Anka: Musisz uwierzyć, że kontakt z ludźmi wcale nie jest mniej wartościowy i fascynujący tylko dlatego, że ich twarze są już pomarszczone. Oczywiście, że uniesienia erotyczne na pewno będą już słabsze. Ale za to kontakt może być bardziej głęboki, interesujący, wielopłaszczyznowy. Wzajemna fascynacja oparta na czymś innym niż ciało i upierzenie godowe to naprawdę czad, Anka!
Nie masz wyjścia. Musisz nauczyć się obcego języka. To może być cokolwiek. Opieka nad dziećmi, albo, hm, wnukami? Urządzanie ogródka? Mistrzostwo w rozwiązywaniu krzyżówek? Książki? Piękno muzyki? Podróże?
PS. Bez asentry to może być bardzo trudne zadanie....
PS. Jak fajnie i łatwo daje się rady innym, prawda?
Sama nie wiem, po co właściwie jeszcze żyję, sama nie potrafię od dłuższego czasu znaleźć dla siebie zajęcia, które dawało by mi satysfakcję... Anty, co Ty takiego masz do stracenia?
Chyba już pisałam kiedyś, że miewałam takie sny, w których udało mi się znaleźć/zdobyć wielką kupę jakiegoś bogactwa. W czasie snu orientowałam się jednak, że to sen, i zaczynałam wtedy myśleć, że coś tu trzeba zrobić z tą forsą, aby przetrwała moment obudzenia. Raz na przykład schowałam starannie pieniądze pod swoje łóżko w moim pokoju (to było, gdy byłam jeszcze córeczką u rodziców). Obudziłam się i nawet zaglądnęłam, czy kasa tam jest....
Otóż w kontekście śmierci gromadzenie dóbr materialnych i w ogóle osiąganie czegokolwiek wydaje mi się tak samo sensowne jak chowanie wyśnionych pieniędzy pod łóżko...
neurotomania 2009-11-14 12:20:27
skomentuj (16)
|
|