|
Strona główna
|
Wiatr (14)
Wiecie, bardzo mnie zdziwiło to, że po takiej długiej przerwie ktoś jeszcze tu zaglądnął, a nawet coś napisał. Przecież blogów przybywa setki dziennie, jest twitter, facebook i sama nie wiem co tam jeszcze...
Nie wiem też zupełnie, co by tu napisać, żeby nie zabrzmiało to zbyt ckliwie i nudno.
W każdym razie, nie sądzę bym jeszcze kiedyś zmieniła swoje zdanie na temat życia. Życie jest mgnieniem i jest kompletnie nieważne. Taki Giewont stoi sobie od milionów lat, i postoi pewnie jeszcze co najmniej drugie tyle, aż w końcu deszcze i wiatry zamienią go w piasek i rozwieją na cztery strony świata. A wszyscy ludzie, i ci najszlachetniejsi, i ci najbardziej podli, są (już niedługo będą) tylko niewielką kupką kurzu, tak jak i ja. A Giewont to tylko niewielki kawał skały na jakiejś mało ważnej planecie, która za parę milardów lat zniknie pochłonięta przez wybuchające Słońce. I nikt i nic tego nie zmieni. Jaki sens wobec tego ma moje życie? Kompletnie nieważne, co z nim zrobię, naprawdę. Nie ma się czym przejmować.
Więc skoro tak, to opiekuję się bezbronnymi i niewinnymi kociętami. Tak, to nie ma sensu i to jest pójście na łatwiznę, ale mam to w dupie. Te kotki i ich szczęśliwe pomrukiwania dają mi codzienną porcję okropnej głupiej radości i wspaniałej poezji, której jak na razie nie dało mi nic innego (a przeżyłam sporo więcej niż na tym blogu opisałam).
Może coś jeszcze ciekawego się trafi. Malowałabym, komponowałabym, ale nie potrafię. Może dałabym radę napisać jakąś dającą się przeczytać książkę, ale książek nikt już teraz nie czyta. Robiłabym filmy, ale do tego trzeba mieć talent, znajomości albo kilka(dziesiąt) własnych milionów. Zresztą, nie zależy mi na tym jakoś bardzo.
Nie oburza mnie już głupota polskich polityków ani bezczelna pazernośc polskiego kleru. Nie oburza mnie skurwysyństwo banksterów, którzy najpierw wycyckali Greków z kasy za pomocą ich przekupnych polityków, a teraz z łaski chcą im pożyczyć ich własną kasę na spłatę odsetek dla siebie samych. To wszystko to po prostu wiatr wiejący po pustyni, wieje sobie bo wiać musi, i tyle.
Za to cieszy mnie powodzenie Palikota. Wielu ludziom dał odwagę, której do tej pory nie mieli. Teraz na pewno ktoś powie rodzicom - nie, nie pójdę do żadnego bierzmowania, bo nie jestem hipokrytą, nie wierzę w żadnych szamanów i ich obrzędy. Nie będę brał ślubu kościelnego ani chrzcił dziecka tylko po to, żeby ludzie nie gadali.
Po co się oburzać, skoro można się cieszyć?
:-)
PS. Mój mail został zdezintegrowany, bo za długo się na niego nie logowałam :-(
neurotomania 2011-10-30 14:55:44
skomentuj (14)
|
|